13 października 2011.
Kupiłem dziś tekst pozycjonujący wraz z synonimizacją i umieszczeniem na 100 stronach z różnymi IP celem wypozycjonowania witryny sklepu z ławkami, o którym było wcześniej. Po prawdzie nie jest to trudne do zrobienia, ale strasznie czasochłonne. Czas zaś jest towarem dla mnie deficytowym, tak więc zdecydowałem się na zakup. Jeśli manewr się okaże pozytywny w skutkach, zamierzam go powtórzyć z domenami pilylancuchowe.com.pl i lancuchowe.pl, które docelowo mają zawierać serwis dotyczący
pilarek i pił łańcuchowych. Jest kilka mądrości ludowych, które określają moją sytuację. Pierwsze: jeśli chcesz coś zrobić dobrze, zrób to sam. Drugie: nie chwytaj dwóch srok za ogon / nie kładź dwóch grzybów w barszcz. Znalazłem dzisiejszym postępkiem świetną odpowiedź na dwa powyższe: Jeśli nie masz zbyt wiele czasu a dużo do wykonania, dobrze zarządzaj swoją pracą; prace, które możesz zlecić innym - zleć innym.
10 października 2011.
Czas zapierdziela jak głupi! Wydaje mi się, jakbym poprzedniego newsa pisał wczoraj, a to minęły dwa tygodnie!
Przeniosłem dziś sklep z pojemnikami i koszami na śmieci pod nowy adres -
parkiogrody.pl, który zgodnie z założeniem ma lepiej odzwierciedlać działalność rozszerzoną o dodatkowy asortyment. Z przenosinami większych problemów nie było, przygotowania poczyniłem wcześniej. Dziś wystarczyło wgrać pliki na serwer, dodać backup bazy danych sklepu i zmienić kilka drobiazgów. Te drobiazgi najbardziej utrudniły sprawę, i prawdopodobnie, gdyby było później, mógłbym sobie nie dać z nimi rady. Ostatecznie jednak się udało i sklep z koszami stoi pod nową domeną z nowym towarem w postaci ławek parkowych. Powoli dodawane będą tam ponadto kolejne produkty z nowych grup asotrymentoweych.
Planuję jutro wziąć na testy kolejną partię domen i liczę na to, że nie popełnię ostatnich błędów. Czytam dużo (choć wciąż za mało) forum
di.pl i uczę się stamtąd wiele, jednak teoria zawsze musi być poparta praktyką. Tak więc choć w teorii niby wiem w jakie domeny inwestować, to praktyka pokazuje, że się mylę lub że nie umiem wykorzystać potencjału posiadanych i testowanych przeze mnie adresów.
26 września 2011.
Po kilku latach od powstania witryny, zamiast spamotwórczego
<a href="mailto:"> wstawiłem na nią porządny formularz kontaktowy. Musiałem go jeszcze nieco edytować, bo to przerobiony skrypt z innej strony, na którą ten skrypt "ukradłem i przerobiłem" kilka lat temu.
Próbuję całe popołudnie i wieczór podnieść w wynikach wyszukiwania sklep z koszami, ale zabieram się za to tak jakoś od dupy strony. Co prawda przekierowałem nań 3 inne domeny, które niedawno kupiłem, ale to nie tędy droga. Dodawanie pozycji w sklepie to jednak cholernie nudna robota. Będę potrzebować mnóstwo samozaparcia, żeby dobrnąć do 100 pozycji, potem powinno być z górki.
Kupiłem wczoraj, jakieś 40 godzin temu, kilkanaście domen, w których widzę przyszłość. Zapomniałem o trzech, które powinny się znaleźć w komplecie, i czuję się jak baran, który nie potrafi sobie przypomnieć, gdzie położył klucze od mieszkania. Tym bardziej jest to denerwujące, że następnych zakupów do 10 października nie planuję z powodów gospodarczo-seksualnych (otwieram portfel a tam chuj).
Zrobiłem dziś komuś z przyczyn osobistych złośliwość: kupiłem ccTLD z nazwą pewnej firmy, która mnie wnerwiła i przekierowałem ją na stronę najbardziej znienawidzonej przez dyrektora tamtej firmy konkurencji. Swoją drogą to kretynizm korzystać z .com.pl kiedy .pl pozostaje wolna...